22 maja 2022

Wielkie wspomnienia Legii Warszawa. Ćwierćfinał Ligi Mistrzów 1996

3 min read
Legia Warszawa - mecz piłki nożnej

Legia Warszawa jest jedynym polskim klubem, który dwukrotnie dotarł do fazy grupowej najbardziej elitarnych piłkarskich rozgrywek klubowych na świecie, czyli Ligi Mistrzów. Zdecydowanie lepszy był jednak debiutancki sezon stołecznej drużyny, 1995/1996, w którym pod wodzą Pawła Janasa dotarła aż do ćwierćfinału rozgrywek. Kogo pokonała po drodze? Jakie były największe gwiazdy tej drużyny? Przypominamy ten wyjątkowy sezon.

Droga do Ligi Mistrzów

Liga Mistrzów w obecnej formie funkcjonuje od 1993 roku. Do kwalifikacji najpierw dwukrotnie przystępował Lech Poznań, ale nie udało mu się awansować do fazy grupowej. W 1995 roku jego miejsce zajęła Legia, która pod wodzą Pawła Janasa zdobyła mistrzostwo Polski. Były reprezentacyjny obrońca przejął prowadzenie zespołu z rąk Janusza Wójcika – wcześniej był jego asystentem. 

Legia trafiła w kwalifikacjach na szwedzki IFK Goeteborg. Pierwszy mecz, w Warszawie, wygrała 1-0 po bramce Jerzego Podbrożnego z rzutu karnego. W rewanżu przegrywała przez większość spotkania, ale w końcówce meczu trafienia Leszka Pisza i Jacka Bednarza zapewniły jej pierwszy w historii polskiej piłki awans do fazy grupowej LM.

Faza grupowa

Przeciwnikami Legii w grupie zostały drużyny z Norwegii – Rosenborg Trondheim, Rosji – Spartak Moskwa, a także Anglii – Blackburn Rovers. Piłkarze z Warszawy świetnie rozpoczęli rozgrywki: dwa trafienia Pisza i jedno Ryszarda Stańka zapewniły im zwycięstwo 3-1 z Rosenborgiem. Co prawda potem przyszła porażka w Moskwie, ale w trzeciej kolejce, w obecności 18 tysięcy widzów na Stadionie Wojska Polskiego, bramka Podbrożnego pozwoliła pokonać 1-0 Blackburn.

W rewanżu Legia wywiozła z Anglii bezbramkowy remis, co okazało się wystarczające do awansu. Ani wyjazdowa porażka 0-4 z Rosenborgiem, ani przegrana u siebie ze Spartakiem nie odebrały stołecznej drużynie awansu. Legia z siedmioma punktami zajęła drugie miejsce w grupie za Rosjanami, którzy zakończyli rozgrywki z kompletem zwycięstw.

Ćwierćfinał

W kolejnej rundzie warszawianie trafili na grecki Panathinaikos. Mecze ćwierćfinałowe rozgrywano w marcu i Legia miała problemy z odpowiednim przygotowaniem boiska na pierwsze spotkanie w stolicy Polski. Pokrytą zmarzniętym śniegiem murawę pomagało odśnieżać wojsko. Udało się, ale stan boiska był fatalny – zamieniło się w grzęzawisko. Na takiej płycie trudno było o składne ofensywne akcje i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Na rewanż warszawski zespół pojechał bez zawieszonych za kartki Bednarza i Marka Jóźwiaka. Na Stadion Olimpijski w Atenach przyszło aż 75 tysięcy kibiców. Mogli oni podziwiać popis Polaka, tyle że nie był to piłkarz Legii. W Panathinaikosie występował bowiem Krzysztof Warzycha i to on strzelił drużynie rodaków dwa gole. Goście po czerwonej kartce Marcina Jałochy ponad godzinę grali w dziesiątkę. Trzeciego gola dla greckiej ekipy dołożył Argentyńczyk Juan Jose Borelli i przygoda Legii z LM dobiegła końca. Do dziś żaden polski zespół nie powtórzył jej wyniku.

Legia Warszawa w Lidze Mistzów 1995-1996
Legia Warszawa w Lidze Mistrzów 1995/1996.
Źródło: https://legia.com/niezapomniane-mecze-legii-spartak-czerczesow-i-wielki-mroz-przy-lazienkowskiej/7242

Największe gwiazdy

Bezapelacyjnym liderem tamtej Legii był Leszek Pisz. Filigranowy pomocnik w 1995 roku zdobył nawet nagrodę dla najlepszego piłkarza Polski w prestiżowym plebiscycie tygodnika “Piłka Nożna”. W dwumeczu z Panathinaikosem spisał się tak dobrze, że jeszcze w tym samym roku zamienił Legię na PAOK FC z greckich Salonik.

Innymi ważnymi piłkarzami drużyny byli Podbrożny, pomocnik Radosław Michalski czy bramkarz Maciej Szczęsny. Wielu piłkarzy Legii dzięki dobrym występom w pucharach trafiło do reprezentacji Polski. Rok później warszawska drużyna występowała w Pucharze UEFA, gdzie dotarła jednak tylko do drugiej rundy. O innych sukcesach polskich drużyn piszemy w artykule https://www.wspieramyklub.pl/polskie-druzyny-w-pucharach-gornik-legia-i-najwieksze-sukcesy/.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.