6 grudnia 2022

Dlaczego włoska Serie A to trudna liga dla napastników?

3 min czytania
włoska serie a

Włoska Serie A to od lat jedna z najlepszych lig piłkarskich na świecie. Oprócz utalentowanych piłkarzy wychowanych w Italii występują w niej wielkie gwiazdy futbolu z innych państw. W ostatnich latach należą do nich między innymi Portugalczyk Cristiano Ronaldo, Belg Romelu Lukaku czy Argentyńczyk Paulo Dybala. Mimo że wszyscy wymienieni piłkarze to zawodnicy ofensywni, rekordy, które ustanawiają najlepsi strzelcy Serie A, wypadają słabo przy wyczynach na przykład z ligi hiszpańskiej. Dlaczego włoska Serie A jest tak niewdzięczna dla napastników?

Włoska Serie A – taktyka i styl gry

– Usłyszałem od Ronaldo, że Serie A to jedna z najtrudniejszych lig na świecie – przekonywał Lukaku niedługo po tym, gdy zamienił Manchester United na Inter Mediolan. Belgijskiemu napastnikowi w pierwszym sezonie we Włoszech szło nieźle – zdobył 17 bramek. Na własnej skórze przekonał się jednak o trudnościach, jakie czyhają tam na napastników. Nie ominęły one również słynnego Portugalczyka, mimo że pierwszy klub Ronaldo we Włoszech, czyli Juventus, to hegemon ligi. – Nigdzie nie strzelało mi się goli tak trudno jak tutaj – miał powiedzieć CR7.

Wielu ofensywnym zawodnikom problemy sprawia taktyka. Trenerzy w Italii wymagają pod tym kątem od swoich zawodników dużo więcej niż szkoleniowcy pracujący w angielskiej Premier League czy hiszpańskiej Primera Division. Zadania taktyczne często dotyczą piłkarzy defensywnych, są więc oni lepiej przygotowani do bronienia dostępu do własnej bramki i uprzykrzania życia napastnikom.

We Włoszech wciąż żywy jest też defensywny styl gry, spadkobierca słynnego “catenaccio”. Była to taktyka oparta na olbrzymim nacisku na grę obronną i faulach taktycznych. Mimo że w Serie A zdarzają się drużyny preferujące futbol ofensywny i beztroski – jak choćby Atalanta Bergamo z ostatnich sezonów – większość ekip kładzie nacisk na solidną obronę. Dotyczy to zwłaszcza zespołów ze środka oraz dolnych rejonów tabeli.

Utalentowani obrońcy i nowe obowiązki napastników

W dodatku skomplikowane zadania taktyczne we włoskiej Serie A realizują niezwykle utalentowani obrońcy. Włochy od lat słyną z wychowywania defensorów najwyższej klasy. Urodzony w Neapolu Fabio Cannavaro jest zresztą ostatnim jak dotąd obrońcą, który sięgnął po Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza świata. Stało się to w 2006 roku. Dziś w lidze nie brakuje jednak klasowych następców Cannavaro, takich jak Giorgio Chiellini, Leonardo Bonucci czy Alessio Romagnoli.

Ale obowiązki taktyczne spoczywają nie tylko na obrońcach. Wielu włoskich trenerów powierza sporo zadań również napastnikom, o czym przekonał się na przykład Krzysztof Piątek w AC Milan. W pierwszym sezonie spisywał się świetnie, ale w kolejnym dopadła go strzelecka niemoc. Efekt? Już po półtora roku opuścił Włochy na rzecz niemieckiej Herthy Berlin. Na długo przed Polakiem z defensywnymi zadaniami we Włoszech nie poradziła sobie nawet taka sława jak Thierry Henry. Francuz w 1999 roku wytrzymał w Juventusie zaledwie kilka miesięcy. Odszedł do Arsenalu, gdzie został jednym z najlepszych napastników świata.

Najlepsi strzelcy Serie A w tyle za innymi ligami

Nie tylko Krzysztof Piątek w AC Milan i Henry w Juventusie nie poradzili sobie w Serie A. Problemy w lidze włoskiej mieli również inni utalentowani ofensywni piłkarze. W 2002 roku Brazylijczyk Rivaldo trafił do Milanu jako jedna z największych gwiazd europejskiej piłki. Dla nowej drużyny był w stanie strzelić tylko pięć goli. Rok 2003 zakończył nawet z mało chlubną nagrodą dla najgorszego zawodnika ligi. W Italii zawiodła też inna była gwiazda Barcelony – Bułgar Christo Stoiczkow.

O tym, jak trudno w Serie A gra się napastnikom, niech świadczą zdobycze bramkowe, jakimi mogą się pochwalić najlepsi strzelcy Serie A. Podczas gdy w Hiszpanii Lionel Messi w jednym z sezonów strzelił 50 goli, a barierę 40 przekraczał również Ronaldo, rekord strzelonych bramek w jednym roku w Serie A to 36 trafień. Taki wynik w sezonie 2015/2016 zanotował Gonzalo Higuain – poprzedni rekord należący do Gunnara Nordahla przetrwał aż 66 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *